Music

"Wiesz gdzie jest głód, czym jest? Ból w brzuchu i burzecznie to tylko pierwsze stadium. Ja znam jego kolejne wcielenia, miejsca zameldowania na pobyt tymczasowy.
Może być w suchej i cienkiej skórze rąk. W wyliczaniu kalorii na kościstych palcach.
W patrzeniu. Na wnętrze dłoni i lizaniu ich. Smakują kwaśnym potem.
Głód jest w oblizywanych wargach.
Zjeżonych od zimna włoskach na rękach.
W czerwono-białych plamkach pod skórą.
W sinych ustach i białych płatkach skóry odchodzących pod pachami.
W nosie, kiedy czujesz szynkę. Woń pęcznieje, aż chce się płakać.
Głód to tarcie twarzy otwartymi dłońmi.
Dotykanie zimnymi palcami rozpiętego na żebrach wciągniętego brzucha.
Głodem jest mierzenie obwodu ramienia.
Jest w miękkich dziąsłach. Kiełkuje spod kła poruszanego palcem.
Leje się biegunką kiedy piję tylko wodę ze słodzikiem.
Głód to skurcze pod płucami. I uczucie, że nie mogę odmówić sobie niczego więcej. A więc.
Głód to szczęście, bo można pozwolić sobie na wszystko.
Tego się jednak nie robi.
I to smakuje najlepiej."

- Zaplecze "M. Syrwid"

czwartek, 26 lipca 2018

000.

Powietrze jest ciężkie od zbyt wysokiej temperatury i deszczu, który nie spadł. A ja? Ja idę biegać, bo centymetr i waga wciąż, wciąż przypominają mi, że jest mnie za dużo. Za dużo w rękach i w brzuchu. W pupie i nogach. W szczególności w pupie i nogach. Wyglądam, jakbym była połączeniem dwóch różnych osób. Koścista klatka piersiowa określa moją kobiecość. A raczej jej brak. Trzęsące się, galaretowate nogi. To właśnie ja. Tłuszcz, tłuszcz, tłuszcz. 
47 minut,6,3 kilometra i 616 spalonych kalorii, później zapalam papierosa. Wiem, nie powinnam palić skoro biegam. Od jakichś dwóch miesięcy powtarzam sobie, że to ten ostatni. Sama siebie okłamuję. 
Za chwilę, mimo że południowe słońce wdziera się do mojego pokoju z całą swoją mocą, dobiję swoje ciało godziną ćwiczeń. Albo dwoma.