Music

"Wiesz gdzie jest głód, czym jest? Ból w brzuchu i burzecznie to tylko pierwsze stadium. Ja znam jego kolejne wcielenia, miejsca zameldowania na pobyt tymczasowy.
Może być w suchej i cienkiej skórze rąk. W wyliczaniu kalorii na kościstych palcach.
W patrzeniu. Na wnętrze dłoni i lizaniu ich. Smakują kwaśnym potem.
Głód jest w oblizywanych wargach.
Zjeżonych od zimna włoskach na rękach.
W czerwono-białych plamkach pod skórą.
W sinych ustach i białych płatkach skóry odchodzących pod pachami.
W nosie, kiedy czujesz szynkę. Woń pęcznieje, aż chce się płakać.
Głód to tarcie twarzy otwartymi dłońmi.
Dotykanie zimnymi palcami rozpiętego na żebrach wciągniętego brzucha.
Głodem jest mierzenie obwodu ramienia.
Jest w miękkich dziąsłach. Kiełkuje spod kła poruszanego palcem.
Leje się biegunką kiedy piję tylko wodę ze słodzikiem.
Głód to skurcze pod płucami. I uczucie, że nie mogę odmówić sobie niczego więcej. A więc.
Głód to szczęście, bo można pozwolić sobie na wszystko.
Tego się jednak nie robi.
I to smakuje najlepiej."

- Zaplecze "M. Syrwid"

wtorek, 29 sierpnia 2017

I'm sick of all this hell that I'm livin' in I can't escape it – this is how it feels

Wychowałam się w świecie pozorów. Pozory były w życiu co najmniej ważne, a w zasadzie - najważniejsze. Ważne było żeby móc się pokazać, mieć czym pochwalić, być bez skazy. Oznaczało to, że nie można było się mylić, nie można było popełniać błędów, a więc ostatecznie - być sobą. Trzeba było być najlepszym mimo wszystko. Za cenę siebie samego. A ja nigdy nie byłam najlepsza. Popełniałam błędy. W zasadzie to dalej nie jestem najlepsza i dalej popełniam błędy. Jestem czarną owcą, skazą na dobrym imieniu rodziny. Nikim ważnym. Niespełnionym oczekiwaniem. Porażką wychowawczą. 
Stworzono wiele wersji mnie, a każdy miał swoją. Miałam być lekarką lub prawniczką albo chociaż księgową bądź inżynierem. Żadnego z tych marzeń nie spełniłam, a próbując tego dokonać zgubiłam się gdzieś po drodze. Straciłam trochę siebie i pewność, które marzenia są moje, a które cudze. Bo przecież moje marzenia były niestosowne. Nie pasowały do rodziny, w której się urodziłam. Powinnam słuchać starszych, którzy wiedzą lepiej. Jak to w życiu będzie, co się opłaca i co się opłacać będzie. Miałam słuchać i wykonywać rozkazy, nawet jeśli miałabym robić coś, czego szczerze nienawidziłam. Oczywiście nigdy nie było to przedstawiane w taki sposób. Raczej w formie sugestii. Tylko że sugestia była tak naprawdę poleceniem do wykonania. A gdzie w tym wszystkim byłam ja? No nigdzie.