.

.
"Wiesz gdzie jest głód, czym jest? Ból w brzuchu i burzecznie to tylko pierwsze stadium. Ja znam jego kolejne wcielenia, miejsca zameldowania na pobyt tymczasowy.
Może być w suchej i cienkiej skórze rąk. W wyliczaniu kalorii na kościstych palcach.
W patrzeniu. Na wnętrze dłoni i lizaniu ich. Smakują kwaśnym potem.
Głód jest w oblizywanych wargach.
Zjeżonych od zimna włoskach na rękach.
W czerwono-białych plamkach pod skórą.
W sinych ustach i białych płatkach skóry odchodzących pod pachami.
W nosie, kiedy czujesz szynkę. Woń pęcznieje, aż chce się płakać.
Głód to tarcie twarzy otwartymi dłońmi.
Dotykanie zimnymi palcami rozpiętego na żebrach wciągniętego brzucha.
Głodem jest mierzenie obwodu ramienia.
Jest w miękkich dziąsłach. Kiełkuje spod kła poruszanego palcem.
Leje się biegunką kiedy piję tylko wodę ze słodzikiem.
Głód to skurcze pod płucami. I uczucie, że nie mogę odmówić sobie niczego więcej. A więc.
Głód to szczęście, bo można pozwolić sobie na wszystko.
Tego się jednak nie robi.
I to smakuje najlepiej."

poniedziałek, 5 czerwca 2017

000. "Jesteśmy uczeni, aby tego nie dostrzegać, aby nie widzieć niczego."

Wróciłam do gry. Już jakiś czas temu. Ale opiszę wszystko. Muszę gdzieś wszystko opisywać, żeby nie zwariować, nie oszaleć, żeby móc uporządkować swoje myśli.

Dziś nic nie zjadłam. W zasadzie to był przypadek. 
Chipsy kusiły na półce sklepowej. Swoim wzmocnionym ulepszaczami smakiem, wdzierającym się do wszystkich zmysłów. Ale nie dałam się, nie mogłabym i nie mogę. 

Muszę nie jeść, by istnieć.